poniedziałek, 29 grudnia 2014
,,Ostatnie spotkanie" i ,,Miłość"
W dali było słychać głosy świętujących ludzi. Przed półprzezroczystą barierą stoi młody mężczyzna. Potrzy tęsknie na ludzi za nią. Szuka tej jednej.
Młoda dziewczyna podchodzi do bariery.Przykłada dłoń. Dłoń chłopaka wędruje w to samo miejcse.Jej właściciel z rozpaczą przykłada ją przykłada jakby chciał przniknąć przez przeszkodę.
Dlaczego?
Takie pytanie chodziło mu po głowie. No tak.Onie..On jest mordercą. A ona? Ona uciekła z innymi. Nie chciała walczyć. Pozostali patrzyli na niego z obrzycenieci przerażeniem. Jego ukochana odwróciła się powalii odeszła. To już koniec.Po policzku młodzięca spłyneła samotna łza. Tak samo samotna jak on.Już jej nie zobaczy.Młodzieniec spojrzał na swoją broń.Jeden oststni nabój.Po okoli rozległ się huk wystrzału i odgłos upadającego ciała.Żaden świętujący nie zwrócił na to uwagi.
Rano znaleziono ciało młodego mężczyzny. Obok leżał pistolet i lekko zakrwawione zdjęcie kobiety z za zasłony. To był koniec. Ich ostatnie spotkanie.
Jeśli lubieć takiego typu krótkie opowiadanka to mogę niedługo dodać ,,Zew"
Jeszcze tak dla rozlużnienia krótki wierszyk mojego autorstwa.
Miłość
Jestem cieplutka jak pieżynka
jestem mięciutka jak kołderka.
Chronię ludzi przed złem świata
jestem trochę tak jak tata.
Stoję przy tobie każdego roku
jestem Miłością na każdym kroku.
To tyle
paaaaaaa
Küsse
niedziela, 6 lipca 2014
Drugie spotkanie, druga bitwa ,dwa potwory, dwóch towarzyszy , dwie śmiertelne rany i czy ta liczba musie się powtarzać.
Oczami Percy`ego. Po dwoch dniach od spotkania z tamtym chlopakiem myslalem jak by opracowac sposob komunikacji ze mna. Na lekcje prawie wogule nie chodzilem.Za kazdym razem po wyjsciu z domku widzialem zmartwone spojrzenie Ann.Co chwila pytala sie co mi jest o co chodzi.Czasem probowala mnie sklonic do pieszczot.Pewnie caly czas wsponinala nasz podwodny pocalunek .Nawet Chejron to zauwazyl.Coz w koncu wymyslilem.Poprosilem Ann o pomoc.Obiecalem ze colom noc spedzimy razem.Unioslem wode ..z jeziorka i narysowalem jej na rece trojzab odeszlem od niej i poprosilem by mnie cichutko zawola. Po odejsciu na odpowiednia odleglosc .Uslyszalem w glowie cichutki,niepewny glosik mowiacy Percy?.Wnet opuscily mnie sily poczulem sie slabo.Odpowiedzialem:wszystko ok to tylko probo reszte wyjasnie xci w cztery ocz.Zerwalem poloczenie poczulem ponownie sile.Szybko so niej pobieglem i powiedzialem: SLUCHAJ teraz na twoim rameni bedzi delikatny znak trojzebu nacisnij go i mnie zawolaj a przybende oki..Ann odpowiedziala : Spoks tylko nie zapomnij o obietnicy..***(wieczor park na manchatanie)W parku byla mala wysepka otokona woda.Przytulilem Ann i za pomoca wody przetransportawlem nas na nia.Usiedlismy i sie lekko pocalowalismy .Niestety pjo paru miutach zabaczylismi wielka chydre o 9 glowach i paniom O'Lere( tego piekielnego psa ktory byl na poczontku dedala a terz percego nie pamientam jak to sie pisze) z dziwno ale znanom mi juz obrozam.Annabeth pisnela i schowalq sie zq mna bo nie miala broni.Pomyslalem o chlopaku tak przyda. mi sie jego pomoc.Krzyknolem Carter. Punkt widzenia Crartera. Uslyszalem w glowie krzyk moje imie.Natychmiast zapomnialem o sennosci.Wziolem zecy krzyknolem do Sedi ze wychodzi i wypadlem na dwor.Po dobtych 10 min bylem na miejscu zobaczylem dziwne dziewiecio glowe xos i jakiegos...psa? Mial on na szyi obroze z znakim sierpu.Tqkiego jeszcze nie widziqlem.Dobylem broni i ruszylem na pomoc.Nagle stanolem jak wyryty za Percym stala jakas dziewczyna.Moj towarzysz broni wyciagnol z kieszeni...dlugopis ?Gdyby nie bestie czychajace na nasza smierc to wybuchnol bym smiechem.Nagle dlugopis zmienil sie w miecz sprytne.Uslyszalem:Sluchaj ja biore chydre bo ja trzeba na niebianski spiz.ty psa tylko gi nie krzywdz bo przed zalozeniem tego ustrojstwa byla moja przeyjaciulkom. Skinolwem glowa i z rozpedem rzycilem sie na psa.Niestety to byl blond .Stworzenie rzyco sie na mbie i pazurami rozcielo mi bok.Poczylem palacy bol .Delkatnie dotknolem rany makra.To pewnie krew niestety moja .Ta dziewczyna blyskawicznie podbiegla do mnie i klekla pry mnie.Wychrypialam : Masz bron? Nie-odpowiedzuala - ale teraz trzeba tobie pomuc bo ty raczej jestes dobry Percy ci ufa wiec ja tez .poczekaj zaraz znajde ambrrozje bo z nia sie nigdy nie rozstaje. -Wemiecz pomuz mu -wychrypialem mimo blolu.Ten juz mnierozrywal ale ostatkiem sil podalem tej milej nieznajomej moj zakrzywiony miecz i spojrzalem na pole bitwi.Percy sam walczyl z dwoma potworami.On napewno przegra.Dziewczyna zostawila mi cos w popierku z niepewna mina wziela mieczy ruszyla pomu chlopakowi.Opadlem na traw meczony bolem byl straszny.Nabralem sil i siegnolem po papierek.Byly nim...cokierki?Super jak one maka mi pomuc .Mimo wszystko wziolem jednom.Poczulem sie troche lepiej mimo ze z rany wciaz ciekla krewto nie bolalo i moglem juz siegnoc po mojo miksturke.Bol oslab wiec sprubowalem wstac . -Jauuu-opadlem na trawe.Rana palila jak ogien.Wziolem jeszcze lyk mikstury i jednego cukierka i tym tazem ignorujac bol ruszelm powoli ku psu.Ten zajety byl dziewczyna ktora go dezorientowala.Zaszlem go od tylu i ostroznie podeszlem do obrozy.Spojrzalem na nia znaczaco.Chyba zrozumoala to dobrze.Teraz dam rade. Percy Po tym jak Ann zaczela bawic sie z pieskiem ja zaczolem taniec z hydra. Na moje nieszczescie byla ona jadowita.Sweet.Poprostu sweety.Moj dziki taniec polegal hlownie na unikanu klow i nie ucinaniu glow.Jak ja sie kocham.Oczywiscie musialem akurat teraz uciac jadowita glowe.Pochwili na jej miejscu ppjawily sie dwie.Jedna gwaltownie sie na mnie rzucila .Nie zdazylem.Bol...Tylko bol...Swiat eksplodowal jaskrawoczetwonymi i bialymi plamkami.Spojrzalem polprzytomny na rane na brzuchu byla zuelona.To smieszne chichi.Zawolalem radosnie do reszty. -Patrzcie zielone wszedzie zielone chichichi-chichotalem wesolo oni popatrzyli sie na mnie dziwnie-Ooo piesek-pobieglem do niego.Obok lezaly resztki obrozy. -Percy wszystko w porzatku-zekl ten z rozdartym brzuchem.Upadl nagle.Spojrzalem na niego zaskoczoczony.- AAAAAAAAAAAAA-bol pojawil sie nagle.Upadlem . W glowie odezwal sie cichy glosik ,,tak wyglada umieranie.Odchodzisz.Trucizna doprowadza cie do szalenstwa ",,,,(,,-glos ,,,,-odpowiedz percego)zamknij sie""Zlapalem sie za glowe ,,haha nigdy" -Wynos sie z tad krzyknolem glosno i zamknolem oczy.Poczulem kuszace objecia Morfeusza. Nie obchodzilo mnie to ze umeram.To juz jest koniec.Niema juz nic. Czy aby napewno... ####%#############%&##%####%%########%%%##########%%%######Tam ta dam oto 1 rozdzal czyli moj koszmar pisalam go na konurce ponad miesisc.Proszevo szczero ocene .rozdzal dedykuje Vex'owi ktory udzelil mi schronienia w garazu i zainspirowal swojim blogien
niedziela, 1 czerwca 2014
Witam na imprezie Imprezowych Kucykow
Dobrze. Zacznę jeszcze raz. Tu możecie mi mówić Saphi. Jestem szaloną zbzikowaną nastolatką której brak nawet 1 klepki. Lubie opisywać derastyczne śmierci. Nie przepadam za romansidłami więc w tej kwesti nie oczekujcie jakiś super rzeczy. Notki będą pojawiać się dość rzadko bo mam trudny okres w szkole za co z góry przepraszam. Kocham wiele fantasty i przede wszystkim smoki ;). Nie jestem czempionem z ortografi. Mam naście lat. Jestem cóż młoda jakby. Choć ponoć piszę niektóre rzeczy bardzo poważnie. Mogą pojawieć się tu wytwory mojej wyobrażnie. Nie będą dotyczyły one ani tego opka ani jakiegokolwiek innego. Pierwsza natka już jest i prwdopodobnie będziesz też minaturka.
Küsse Saphi
Subskrybuj:
Posty (Atom)