niedziela, 6 lipca 2014
Drugie spotkanie, druga bitwa ,dwa potwory, dwóch towarzyszy , dwie śmiertelne rany i czy ta liczba musie się powtarzać.
Oczami Percy`ego. Po dwoch dniach od spotkania z tamtym chlopakiem myslalem jak by opracowac sposob komunikacji ze mna. Na lekcje prawie wogule nie chodzilem.Za kazdym razem po wyjsciu z domku widzialem zmartwone spojrzenie Ann.Co chwila pytala sie co mi jest o co chodzi.Czasem probowala mnie sklonic do pieszczot.Pewnie caly czas wsponinala nasz podwodny pocalunek .Nawet Chejron to zauwazyl.Coz w koncu wymyslilem.Poprosilem Ann o pomoc.Obiecalem ze colom noc spedzimy razem.Unioslem wode ..z jeziorka i narysowalem jej na rece trojzab odeszlem od niej i poprosilem by mnie cichutko zawola. Po odejsciu na odpowiednia odleglosc .Uslyszalem w glowie cichutki,niepewny glosik mowiacy Percy?.Wnet opuscily mnie sily poczulem sie slabo.Odpowiedzialem:wszystko ok to tylko probo reszte wyjasnie xci w cztery ocz.Zerwalem poloczenie poczulem ponownie sile.Szybko so niej pobieglem i powiedzialem: SLUCHAJ teraz na twoim rameni bedzi delikatny znak trojzebu nacisnij go i mnie zawolaj a przybende oki..Ann odpowiedziala : Spoks tylko nie zapomnij o obietnicy..***(wieczor park na manchatanie)W parku byla mala wysepka otokona woda.Przytulilem Ann i za pomoca wody przetransportawlem nas na nia.Usiedlismy i sie lekko pocalowalismy .Niestety pjo paru miutach zabaczylismi wielka chydre o 9 glowach i paniom O'Lere( tego piekielnego psa ktory byl na poczontku dedala a terz percego nie pamientam jak to sie pisze) z dziwno ale znanom mi juz obrozam.Annabeth pisnela i schowalq sie zq mna bo nie miala broni.Pomyslalem o chlopaku tak przyda. mi sie jego pomoc.Krzyknolem Carter. Punkt widzenia Crartera. Uslyszalem w glowie krzyk moje imie.Natychmiast zapomnialem o sennosci.Wziolem zecy krzyknolem do Sedi ze wychodzi i wypadlem na dwor.Po dobtych 10 min bylem na miejscu zobaczylem dziwne dziewiecio glowe xos i jakiegos...psa? Mial on na szyi obroze z znakim sierpu.Tqkiego jeszcze nie widziqlem.Dobylem broni i ruszylem na pomoc.Nagle stanolem jak wyryty za Percym stala jakas dziewczyna.Moj towarzysz broni wyciagnol z kieszeni...dlugopis ?Gdyby nie bestie czychajace na nasza smierc to wybuchnol bym smiechem.Nagle dlugopis zmienil sie w miecz sprytne.Uslyszalem:Sluchaj ja biore chydre bo ja trzeba na niebianski spiz.ty psa tylko gi nie krzywdz bo przed zalozeniem tego ustrojstwa byla moja przeyjaciulkom. Skinolwem glowa i z rozpedem rzycilem sie na psa.Niestety to byl blond .Stworzenie rzyco sie na mbie i pazurami rozcielo mi bok.Poczylem palacy bol .Delkatnie dotknolem rany makra.To pewnie krew niestety moja .Ta dziewczyna blyskawicznie podbiegla do mnie i klekla pry mnie.Wychrypialam : Masz bron? Nie-odpowiedzuala - ale teraz trzeba tobie pomuc bo ty raczej jestes dobry Percy ci ufa wiec ja tez .poczekaj zaraz znajde ambrrozje bo z nia sie nigdy nie rozstaje. -Wemiecz pomuz mu -wychrypialem mimo blolu.Ten juz mnierozrywal ale ostatkiem sil podalem tej milej nieznajomej moj zakrzywiony miecz i spojrzalem na pole bitwi.Percy sam walczyl z dwoma potworami.On napewno przegra.Dziewczyna zostawila mi cos w popierku z niepewna mina wziela mieczy ruszyla pomu chlopakowi.Opadlem na traw meczony bolem byl straszny.Nabralem sil i siegnolem po papierek.Byly nim...cokierki?Super jak one maka mi pomuc .Mimo wszystko wziolem jednom.Poczulem sie troche lepiej mimo ze z rany wciaz ciekla krewto nie bolalo i moglem juz siegnoc po mojo miksturke.Bol oslab wiec sprubowalem wstac . -Jauuu-opadlem na trawe.Rana palila jak ogien.Wziolem jeszcze lyk mikstury i jednego cukierka i tym tazem ignorujac bol ruszelm powoli ku psu.Ten zajety byl dziewczyna ktora go dezorientowala.Zaszlem go od tylu i ostroznie podeszlem do obrozy.Spojrzalem na nia znaczaco.Chyba zrozumoala to dobrze.Teraz dam rade. Percy Po tym jak Ann zaczela bawic sie z pieskiem ja zaczolem taniec z hydra. Na moje nieszczescie byla ona jadowita.Sweet.Poprostu sweety.Moj dziki taniec polegal hlownie na unikanu klow i nie ucinaniu glow.Jak ja sie kocham.Oczywiscie musialem akurat teraz uciac jadowita glowe.Pochwili na jej miejscu ppjawily sie dwie.Jedna gwaltownie sie na mnie rzucila .Nie zdazylem.Bol...Tylko bol...Swiat eksplodowal jaskrawoczetwonymi i bialymi plamkami.Spojrzalem polprzytomny na rane na brzuchu byla zuelona.To smieszne chichi.Zawolalem radosnie do reszty. -Patrzcie zielone wszedzie zielone chichichi-chichotalem wesolo oni popatrzyli sie na mnie dziwnie-Ooo piesek-pobieglem do niego.Obok lezaly resztki obrozy. -Percy wszystko w porzatku-zekl ten z rozdartym brzuchem.Upadl nagle.Spojrzalem na niego zaskoczoczony.- AAAAAAAAAAAAA-bol pojawil sie nagle.Upadlem . W glowie odezwal sie cichy glosik ,,tak wyglada umieranie.Odchodzisz.Trucizna doprowadza cie do szalenstwa ",,,,(,,-glos ,,,,-odpowiedz percego)zamknij sie""Zlapalem sie za glowe ,,haha nigdy" -Wynos sie z tad krzyknolem glosno i zamknolem oczy.Poczulem kuszace objecia Morfeusza. Nie obchodzilo mnie to ze umeram.To juz jest koniec.Niema juz nic. Czy aby napewno... ####%#############%&##%####%%########%%%##########%%%######Tam ta dam oto 1 rozdzal czyli moj koszmar pisalam go na konurce ponad miesisc.Proszevo szczero ocene .rozdzal dedykuje Vex'owi ktory udzelil mi schronienia w garazu i zainspirowal swojim blogien
Subskrybuj:
Posty (Atom)